Znasz ten poniedziałkowy entuzjazm? „Od dziś deleguję wszystko, co nie jest strategiczne”. Przychodzi środa, deadline goni deadline, a Ty nagle łapiesz się na tym, że o 20:00 sama poprawiasz błędy w JPK klienta. Znowu. 🤦♀️
Ale najgorsze jest to, co dzieje się, gdy to ZESPÓŁ zaliczy powrót do przeszłości. No przecież był audyt! Był nowy proces! Spisaliśmy instrukcję, wysłałam maila, mieli WIEDZIEĆ. A oni znowu po staremu... Wtedy ciśnienie skacze najszybciej, prawda?
Przez lata mi się wydawało, że zmiana w biznesie powinna wyglądać bardziej jak idealny wykres w Excelu – od zera do bohatera, linia prosta jak od linijki. Kiedy ja lub mój zespół zaliczaliśmy „wtopę”, czułam się jak na dywaniku u dyrektora. Biczowanie, frustracja i wniosek: „To nie działa”, "Widocznie tak już jest, zmiany w tym obszarze są chyba niemożliwe".
Spoiler: Myliłam się. To działa, tylko nie w linii prostej!
Matematyka błędu (dla Ciebie i zespołu)
W rachunkowości wszystko musi się zgadzać do grosza, prawda?
W zarządzaniu ludźmi – niekoniecznie.
Ale zastosujmy prostą kalkulację:
- 3 kroki do przodu: Nowy proces działa, zadania płyną, Ty pijesz ciepłą kawę.
- 1 krok w tył: Stres, zmęczenie, stary automatyzm przejmuje stery i zespół znów idzie starą ścieżką lub Ty „ratujesz świat” na skróty.
- Refleksja: Sprawdzamy, co poszło nie tak i dlaczego. Wiemy jak tego unikać na przyszłość. Wracamy na nasze tory.
- Wynik netto? Jesteśmy 2 kroki do przodu względem punktu startu.
Najważniejsze jest to, czego nie widać na pierwszy rzut oka: ten krok w tył nie cofa Cię do punktu wyjścia. Lądujesz piętro wyżej. Masz już nową wiedzę i tę bezcenną uważność, która mówi: "Oooo, znowu to robię (robimy). Ciekawe, co mnie (nas) do tego zmusiło?".
Wyrozumiałość to BHP Twojego zespołu.
Jeśli wymagasz od siebie bycia perfekcyjnym, będziesz tego samego wymagać od pracowników. Pamiętaj jednak, że ludzie to nie algorytmy. Ten „krok w tył” u Twojego pracownika to nie jego zła wola. Raczej po prostu mózg, który w stresie wybrał stary nawyk, w którym czuje się bezpiecznie. Bo to znane.
Zamiast standardowego: „Przecież mówiłam!”, spróbuj powidzieć: „O, patrzcie, zrobiliśmy krok w tył. Ciekawe, co nas wywaliło z trasy?”.
Uczyłam mój zespół, że wyrozumiałość dla zmiany to nasza wspólna polisa ubezpieczeniowa. Trudno, zdarzyło się. Nie jest fajnie, ale czasu nie cofniemy. Co możemy teraz zrobić? Update procesu, szybka korekta i lecimy dalej. Kolejna pętla spirali będzie wyżej.
W branży księgowej naturalna skrupulatność często indukuje perfekcjonizm. Wydaje nam się, że jeśli coś „nie pyknęło” od razu, to znaczy, że system albo ludzie są do bani. Że to się nie uda, albo tego Klienta to my nie zmienimy.
Nie mierzmy swojego zespołu (i siebie) linijką. Dajmy sobie i im prawo do „wyniku netto” i kręcenia się w górę. Bo może się okazać, że na początku plan na zmianę nie był taki idealny, jak nam się wydawało, albo wręcz niemożliwy do wdrożenia w naszej organizacji.
W rozwoju „sprężynowym” jest miejsce na błędy, refleksję, ciekawość odpowiadającą na pytanie dlaczego tak się potoczyło i gotowość, żeby po kroku w tył ruszyć dalej z zupełnie nową świadomością.