„Wdrożę to po CIT-ach”. „Zajmę się delegowaniem po 25-tym”. „Jak tylko wyjdą listy płac, to w końcu pogadam z zespołem”.
Brzmi znajomo? Problem w tym, że po jednym 25-tym przychodzi następny.
A po CIT-ach są VAT-y, JPK-i i „nagłe przypadki”. I zamiast budować i rozwijać firmę, po prostu przeżywasz 20 razy ten sam rok. Ten sam stres, tę samą frustrację i to samo poczucie, że czas przecieka Ci przez palce.
Płacisz za to najwyższą walutą: swoim czasem i świętym spokojem.
Osobiście nie lubię dużych zmian – ani w życiu ani w pracy. Planowanie wszystkich elementów zmiany, analiza ryzyk i ich zapobieganie – to mnie kosztuje bardzo dużo energii. Dlatego jeżeli mogę - wybieram metodę małych kroków (tzw. Kaizen).
Nie masz dzisiaj czasu albo siły na wielkie zmiany? To ich nie rób.
Ale…
Zrób cokolwiek, żeby tylko przestać się cofać:
Pogadaj DZIŚ z jedną osobą o tym, co ją blokuje.
Opisz lub choćby przegadaj z zespołem JEDEN mały proces – najlepiej taki, który najczęściej do Ciebie wraca.
Zleć JEDNO zadanie od jutra komuś innemu. Tylko jedno.
Jestem przekonana, że następnego dnia poczujesz się lepiej 😊
Zmiany są niewygodne, to prawda. Ale wiesz, co jest bardziej niewygodne?
Wieczorne westchnienie: „Ach, mogłam to zrobić miesiąc temu, już by działało”.
Suma 365 małych kroków to będzie gigantyczna zmiana
Jeśli dziś zatrzymasz się na moment i zrobisz jedną, malutką rzecz, to za rok nie obudzisz się w tym samym Dniu Świstaka. Obudzisz się w zupełnie innym miejscu.
Możesz zrobić jedną, malutką rzecz odłożoną na „później” jeszcze dzisiaj?
Napisz w komentarzu – publiczna deklaracja działa najlepiej!